Karaiby - Sail More
19669
post-template-default,single,single-post,postid-19669,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12.1,vc_responsive

Karaiby

Karaiby

Karaiby – Wyspy Nawietrzne

Wyspy Nawietrzne rozciągają się od Dominiki do Grenady. Dominującym wiatrem jest Passat, który wieje stabilnie z kierunków E lub ENE. Pozwala to na sprawne żeglowanie zwykle półwiatrem z północy na południe i z powrotem, najczęściej po zachodniej, zawietrznej stronie archipelagu. Wiatr powoduje też, że mimo wysokich temperatur nie odczuwa się dyskomfortu i nie trzeba używać klimatyzacji. Trzeba pamiętać, że pomiędzy wyspami występuje prąd płynący ze wschodu na zachód o prędkości 1-2 kts a w pobliżu lądu powstaje silny efekt przylądkowy.
W rejonie stosowany jest system oznakowania nawigacyjnego IALA-B. To znaczy czerwone stożki po prawej, a zielone walce po lewej stronie toru wodnego (kolory odwrotne niż w Europie). Warto o tym pamiętać zwłaszcza wypływając z bazy czarterowej w Marigot Bay na Martynice.

Martynika – Marigot Bay

Martynika to terytorium Francji. Warto się tu zaprowiantować ze względu na większy niż na innych wyspach wybór towarów i świetny ( moim zdaniem ) aromatyczny rum. Sklepy są takie same jak w kontynentalnej Francji, obowiązuje waluta euro, a rozmowy telefoniczne w roamingu kosztują tyle co w Unii Europejskiej. Najbliższy supermarket znajduje się tuż przy marinie. Do innych większych trzeba się wybrać taksówką. Przed wypłynięciem na południe trzeba się też odprawić u celników

( DOUANES ). Polega to na wypełnieniu na komputerze ( z francuską klawiaturą ) listy załogi wraz z danymi jachtu, wydrukowaniu jej oraz przedstawieniu wraz z paszportami i dokumentami jachtu urzędnikowi. Dokument ten będzie potrzebny w następnym porcie, w którym będziemy się odprawiać. Wypływając z zatoki koniecznie trzeba zapoznać się z mapą i trzymać toru wyznaczonego przez boje ze względu na liczne rafy.

St. Lucia

 

St. Lucia są dwa miejsca, które zwykle wybieram na nocleg: zatoka Marigot z zachodniej części wyspy i zatoka między Pitonami na południu. W obu przypadkach można komfortowo stanąć na boi. Marigot to mocno osłonięta zatoka otoczona lasem mangrowym podzielona piaszczystym półwyspem na część zewnętrzną i wewnętrzną. Wewnątrz jest dość ciasno i duszno ( doskonała ochrona przed huraganami) więc zwykle wolę stanąć w zewnętrznej części mimo, że dalej stąd do restauracji. W zatoce jest biuro gdzie można w razie czego załatwić formalności, są sklepy i

knajpy. Ja zwykle zabieram załogę do „JJ” na wschodnim krańcu, choć „Rain forest hidaway” jest bardziej kameralna i ma bardzo wysoki poziom kuchni ale niestety też cen.

Płynąc z Martyniki najłatwiej znaleźć wejście do zatoki mijając lewą burtą dużą bazę paliw. Warty polecenia jest widok zachodu słońca z wnętrza Marigot.
Drugie ciekawe miejsce znajduje się między wulkanami zwanymi Pitons. Widok jest niesamowity. Stanie na bojach jest tu koniecznością ze względu na głębokość i podwodny park narodowy.

Pod wodą piękne rafy, które można podziwiać snorklując lub lepiej z akwalungiem i z
( obowiązkowym ) przewodnikiem. Na kolację lub drinka warto wybrać się do Hiltona ukrytego w głębi zatoki. „Atrakcją” oferowaną przez krajowców jest wycieczka na wodospad. Nic specjalnie porywającego.
Miejscowi będą do Was podpływać oferując pomoc przy cumowaniu. Zwykle daje się im za to kilkadzieścia EC. W tej zatoce skasują was jeszcze dodatkowo za boję Marine Rangers.
Na północ od Petit Piton leży miasteczko Soufriere. Raczej podupadła miejscowość pełna biedaków. Jest tam Customs, sklepy i bankomat. Można tam podpłynąć jachtem lub wziąć taksówkę z Hiltona w razie potrzeby.

 

 

St. Vincent & Grenadyny

 

Tu już na pewno trzeba się odprawić w pierwszym porcie do jakiego dotrzecie. Może to być Wallilabou Bay gdzie są pozostałości „miasta” z pierwszej części „Piratów z Karaibów”. Ja zwykle staram się omijać tę wyspę bo nie jest tak ciekawa jak południowe Grenadyny i bardziej niebezpieczna. Krajowcy są bardziej nachalni i trzeba uważać na jacht. St. Vincent jest wysoka i zalesiona. Ciągle nad nią gromadzą się chmury, a deszcz pada częściej niż gdzie indziej. Jes
t to drugi po
Jamajce producent gandzi na Karaibach. Można sobie zrobić miłą wy
cieczkę w głąb lądu do kolejnego wodospadu. Mnie oprowadzał niejaki Kenzlo, jeżli dobrze pamiętam. Bardzo rozgarnięty gość, sporo nam poopowiadał o mijanych roślinach. Polecam.